Konkurencja – badania magnetyczne

Konkurencja – badania magnetyczne

Absolutnie nie uważam, by zdrowa konkurencja była czymś złym. To co działo się na moim kierunku ciężko było jednak w ten sposób zdefiniować. Jeden ze studentów znalazł informację o tym, że uczelnia co roku stara się wywalić tak dużo studentów jak to tylko możliwe, ale ponadto mają pewien próg zwolnień poniżej którego nie mogą zejść. To oznaczało tylko jedno – nawet gdybyśmy wszyscy wzięli się do roboty, to i tak część z nas zostałaby wyrzucona.

Udało mi się zrobić badania magnetyczne

Badania magnetyczneByła to mocna motywacja by przestać chodzić na imprezy i zabrać się za czytanie książek co wieczór. Atmosfera w klasie zaczęła robić się nie do zniesienia. Ludzie dawali sobie notatki specjalnie źle wypełnione, by inne osoby nie zdały kolokwium, donosy, złe traktowanie. To był koszmar. Kolejne testy szły coraz gorzej wszystkim – badania składu chemicznego – PMI nie wyszły chyba nikomu tak jak powinny. To samo jeśli chodzi o badania penetracyjne, kompletna klapa. Spodziewałem się, że jeśli tak samo będzie w przypadku kolejnych badań, to i ja mogę pożegnać się z karierą naukową. Na następne przygotowałem się tak dobrze jak tylko potrafiłem. Badania ultradźwiękowe wyszły mi nad wyraz dobrze. Gdy już przestałem się martwić o swoją obecność tutaj, przypomniałem sobie o jeszcze jednej rzeczy – jutro był ostatni sprawdzian! Oczywiście w tej wilczej norze nikt nikomu o niczym nie przypominał ani już tym bardziej nie pomagał. Miałem dosłownie jeden wieczór by się tego nauczyć. Zrobiłem chyba z dziesięć kaw w ciągu tej nocy i wstałem jak pijany. Na szczęście badania magnetyczne, chyba bardziej dzięki szczęściu niż umiejętnościom, udało mi się wykonać najlepiej spośród wszystkich. Zapamiętałem wtedy kto zdał a kto nie zdał. Atmosfera mocno się uspokoiła.

Część osób popadła w letarg i wieczne przygnębienie. Niektórzy zdawali sobie sprawę z tego co się prawdopodobnie stało. Nie myliłem się – osoby którym wtedy nie poszło, nie przeszły dalej na kolejny rok. Był to bardzo duży przesiew. Straciłem większość swoich kolegów i przyjaciół, którzy wrócili do siebie do domów.