Wybory – „wiocha” reklamy

Wybory – „wiocha” reklamy

Wybory to temat z potencjałem na top dziesięć tematów wywołujących najwięcej emocji. Nie mówimy tu tylko i wyłącznie o emocjach jakie podsycane są między wyborcami różnych frakcji, czy kandydatów, ale przede wszystkim o tym, że kampania wyborcza i wybory, najzwyczajniej w świecie potrafią niesamowicie zirytować przeciętnego Kowalskiego.

reklamaAlbo przeciętną Kowalską, w moim wypadku. Dlaczego? Tak naprawdę to jest chyba pytanie retoryczne. Mieszkam w Inowrocławiu, a u nas, jak w wielu polskich miastach, najczęściej występującym gatunkiem drzewa są tablice reklamowe. Oczywiście nie muszę wspominać, że przy okazji jakiejkolwiek kampanii wyborczej, te tablice rozkwitają niekoniecznie przyjemnymi dla oka podobiznami kandydatów, nie wspominając o ich beznadziejnych hasłach. Również Banery-Inowrocław nie ocaleją – z nich politycy spozierają na ciebie ze swoimi sztucznymi uśmiechami z każdej strony. Jednym słowem – wybory to jest dramat! Bardzo nie lubię tego czasu, kiedy jesteśmy zalewani informacjami, które kompletnie nas nie interesują. Wyobrażam sobie jak na to wszystko muszą patrzeć specjaliści od marketingu, dla których reklama jest zawodową specjalnością. Nie jestem specjalistką, ale na widok niektórych ujęć na wyborczych plakatach i haseł kampanii odczuwam głębokie zażenowanie.

Myślę że w tym poglądzie nie jestem odosobniona, bo i też już w trakcie kampanii wyborczej, nietrudno usłyszeć, rozmawiając ze znajomymi, że ludzie są już zmęczeni. Uważam, że dobrze byłoby objąć ten wyborczy marketing jakimiś regulacjami.