Zamykanie kartonu? Dziś bez bandownicy ani rusz

Zamykanie kartonu? Dziś bez bandownicy ani rusz

Człowiek, póki go sytuacja nie zmusi korzysta zazwyczaj ze znanych mu sposobów. Niechętnie sięgamy po nowe jeśli nie mamy czasu lub potrzeby. Na ten przykład: czy jeśli kupujemy od lat ten sam proszek do prania to bez powodu kupimy nagle inny? Raczej nie. Dopiero gdy stary nas zawiedzie, bądź nowy będzie w czymś lepszy. I ja miałam podobną sytuację.

Jak kurier naprowadził mnie na bandownicę

bandownicaZajmuję się prowadzeniem sklepu internetowego. To coś co lubię i co daje mi satysfakcję. Sprzedaję ręcznie robione dekoracje i zabawki, można nawet powiedzieć, że jestem pośrednikiem, bo nie zajmuję się ich produkcją. Dziennie wysyłam około dziesięciu kartonów do klientów. Pewnego razu kurier spojrzał na mnie, gdy kleiłam ostatnią paczkę i powiedział: „Przydałaby się pani bandownica„. Żeby nie wyjść na ignorantkę, przytaknęłam oczywiście i coś tam mrucząc pod nosem szybko pożegnałam mężczyznę. Na zapleczu włączyłam internet i sprawdziłam czym jest ta „bandownica”. Na początku nie rozumiałam wyników, które mi wyskoczyły na ekranie, a potem skojarzyłam paczki, które sama otrzymywałam. „To jest to!” – krzyknęłam. Skończy się nużące i niewygodne klejenie taśmą. Tym bardziej, że zamierzałam zwiększyć wysyłkę w najbliższym czasie. Sprawdziłam ceny bandownic i szybko przeliczyłam kiedy zakup mi się zwróci. W duchu dziękowałam kurierowi, że naprowadził mnie na tę rzecz. Niewiarygodne było to, że sama na to nie wpadłam i kleiłam te pudła bez opamiętania. Cieszyłam się na samą myśl o zmianie. Za kilka dni trzymałam ją w ręce i godzinę później była już przetestowana.

Faktycznie za pierwszym razem nie było łatwo. Musiałam przestudiować instrukcję, a potem poprosić brata o pomoc, by w końcu dojść do wprawy. Po tygodniu zamykanie paczek nową metodą stało się rutyną z tym, że zajmowało o wiele mniej czasu, a w biznesie podobno – „każdy” czas to pieniądz.